Case study: dwa lata pracy jako wirtualna asystentka

Dziś przygotowałam dla Ciebie case study – wpis, w którym chcę opowiedzieć Ci więcej o tym, jak to właściwie jest z tą moją pracą jako wirtualna asystentka. Kiedy rozpoczynałam pracę jako wirtualna asystentka, nie do końca wiedziałam, w jaki sposób może to wpłynąć na całe moje życie. Nie muszę tracić cennych godzin na dojazd do pracy i nie muszę zrywać się skoro świt. Mam jednak całą masę innych obowiązków, których nie miałabym na etacie. Mam również świetne Klientki – takie, których nigdy nie poznałabym, gdybym wybrała inną ścieżkę kariery.

Tak jak w życiu – praca zdalna ma swoje plusy (i jest ich naprawdę sporo), ale ma też trochę minusów, o których nikt nie chce powiedzieć. Napisałam na ten temat post na blogu, więc jeśli chcesz, poczytaj:

Dziś skupmy się na podsumowaniu, tych dwóch lat mojej pracy. Na czym zarabia wirtualna asystentka? Czy zarobki są satysfakcjonujące? Czy można w ten sposób pracować i żyć? Zapraszam cię do lektury – przekonasz się sama.

Dwa lata wcześniej

Zero pojęcia o marketingu i prowadzeniu własnej firmy – tyle miałam gdy w połowie 2017 roku postanowiłam, że chcę spróbować swoich sił jako WA. Podbudowana historiami sukcesów angielskich wirtualnych asystentek stwierdziłam, że nie mam co dłużej myśleć o zmianie, tylko pora na to, bym zaczęła działać. Przez kilka miesięcy podglądałam działania już aktywnych WA na rynku angielskim (bo tam wtedy mieszkałam), robiłam plany, układałam swoje działania i dzięki temu cały czas coś robiłam i się uczyłam. Oczywiście nie miałam całego dnia na pracę – zajmowałam się wtedy swoją kilkumiesięczną córeczką, byłam jednak na tyle zmotywowana, by ciągle iść do przodu i pozyskiwać nowe klientki.

O moim pierwszym pół roku pracy jako wa napisałam na blogu, więc możesz sobie sprawdzić jak to wyglądało:

Dwa lata później

Prężnie rozwijający się biznes wirtualnej asystentki, początkowy etap budowania zdalnego zespołu, praca dopasowana do mojego stylu życia – tak to dziś wygląda. Po dwóch latach stwierdzam, że całkowita zmiana pracy wyszła mi zdecydowanie na dobre. A praca jako wa sama w sobie przestaje być już kontrowersją i coraz więcej osób się o niej dowiaduje.

Jako że sama lubię czytać o kulisach pracy innych osób działających w sieci, dziś postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy i opowiedzieć Ci nieco więcej o kulisach pracy jako wirtualna asystentka. Gotowa?

Skąd biorę klientki

To najczęściej przewijające się pytanie, które zadają mi osoby zastanawiające się nad pracą jako wa. W moim przypadku większość klientek są to osoby z mojego newslettera, strony www i mediów społecznościowych. W mniejszym stopniu są to osoby z polecenia. Dosyć często zdarza się, że osoba zapisuje się do mojego newslettera, a potem po jakimś czasie zostaje moim klientem. Jeśli jesteś ciekawa, jak wygląda mój newsletter – możesz zapisać się tutaj: pobierz e-book “zabezpiecz biznesowe tyły”.

Często zdarza się również, że potencjalna klientka zobaczy u mnie fajne rozwiązanie techniczne, chce coś podobnego wprowadzić u siebie i od tego zaczynamy naszą współpracę. Właśnie dlatego staram się na bieżąco z różnego rodzaju nowinkami technicznymi, dzięki którym można usprawnić i ulepszyć swoje codzienne działania.

W moim przypadku do przyciągnięcia klientek świetnie sprawdzają się bezpłatne materiały, które można pobrać w zamian za zapis na listę e-mail. Dzięki temu, że pokazuję w nich, w jaki sposób pracuję, klientki chętniej decydują się na współpracę. Czyli jednak kontent. Moje stałe klientki czytają mojego bloga, pobierają materiały. To bardzo miłe i daje mi poczucie, że to, co robię poza pracą tylko dla klientek, ma większy sens.

Luźne spostrzeżenie: myślę, że w pracy jako wirtualna asystentka to, jak prezentujemy się w sieci (i poza nią) ma ogromne znaczenie. Ja z większością klientek nigdy się nie spotkałam w realu, a mimo to pracuje nam się bardzo dobrze 🙂 

Czy ja na tym zarabiam? 

Czy praca jako wa to tylko dodatkowy zarobek, czy zajęcie na cały etat?

U mnie założeniem od początku było, by praca jako wa rozwinęła się do takiego stopnia, bym, mogła się z niej spokojnie utrzymać. Przez pierwsze miesiące chciałam zarabiać tyle, ile zarobiłabym po odjęciu opłat za żłobek mojego dziecka. Abym mogła z nią być w domu i zarobić tyle, ile mogłabym zarobić, pracując na etacie. To założenie udało się wykonać w pełni. Potem w kolejnych miesiącach zwiększałam systematycznie liczbę pracujących godzin na tyle, by móc się w pełni utrzymać.

Dziś zarabiam na satysfakcjonującym mnie poziomie, wypłacając sobie comiesięczną stałą “wypłatę” na konto, resztę pozostawiając na koncie firmowym i część na oszczędnościowym, by móc rozwijać biznes, a także, by być zabezpieczoną na nieprzewidziane zdarzenia losowe, które mogą wydarzyć się w przyszłości. 

Trzeba pamiętać, że zaczynając pracę jako wa (czy jakąkolwiek inną pracę zdalną) może zdarzyć się tak, że pierwsi klienci czy projekty pojawią się po czasie. Może nie być to tydzień, czy miesiąc. Czasem zdarza się tak, że proces pozyskania pierwszego klienta trwa zdecydowanie dłużej. Najlepiej więc przygotować się do tego jak najlepiej (również z zapasem finansowym na pierwsze miesiące). Ja tak zrobiłam, dzięki czemu miałam większy spokój w początkowych miesiącach.

Na czym zarabiam konkretnie?

Jeśli przejdziesz do mojej oferty, zobaczysz, jakie zadania wykonuję na co dzień. Głównie są to zadania związane z technicznymi i “zapleczowymi” aspektami prowadzenia jednoosobowej działalności, w tym działań online.

Aktualnie w swojej ofercie mam zadania takie, jak:

  • tworzenie i obsługa newslettera,
  • obsługa bloga i sklepu online,
  • przygotowanie materiałów edukacyjnych,
  • wsparcie mediów społecznościowych,
  • obsługa zadań z zaplecza małej firmy.

Czy to dużo, czy mało? Nie mnie oceniać. W każdym dziale z można znaleźć sporo zadań, które na co dzień są do zrobienia u moich klientek. Czasem słyszę, że wirtualne asystentki są do wszystkiego, czyli do niczego, ale ja się z tym nie zgodzę. Ja tak nie pracuję. Nie jestem od wszystkiego. W mojej pracy kieruję się zasadą, że wspieram i pomagam w tym, co już jest i działa. Jasne mogę wesprzeć wiedzą, czy doświadczeniem, ale nie zbuduję za kogoś biznesu od podstaw tylko dlatego, że działam online na co dzień.

Strategię zostawiam strategom, identyfikację wizualną grafikom, a marketing i reklamę specjalistom w tych dziedzinach. A muszę przyznać, że na rozmowach wstępnych słyszałam już wiele rzeczy i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy ludzie szukają specjalistów w cenie wirtualnej asystentki, licząc na to, że za niską cenę zbudują dochodowy biznes. Asystentka to asystentka i tego się trzymajmy 😉

Czego się nauczyłam przez te dwa lata?

W poprzednim wpisie o pół roku pracy jako wa napisałam już o dziesięciu rzeczach, których się nauczyłam i to pozostaje niezmienne. (Ten wpis możesz przeczytać tutaj: case study 6 miesięcy pracy jako wirtualna asystentka – warto?

Do tej listy dodałabym jeszcze kilka następujących punktów:

  • pracuj w zgodzie ze swoimi wartościami, wtedy praca przyniesie Ci więcej satysfakcji i będzie dla Ciebie więcej znaczyć,
  • doceniaj swoje umiejętności i nie uginaj się pod presją, że ktoś zrobi to taniej,
  • zamiast dużo mówić – działaj, to najlepiej pokazuje Twój progres,
  • idź własną ścieżką, nawet jeśli jest ona zupełnie inna niż to, co do tej pory znasz, 
  • przyjmij do wiadomości, że nie jesteś dla wszystkich i nie każdy jest dla Ciebie, 
  • świętuj swoje sukcesy i wyciągaj wnioski z porażek, by lepiej działać w przyszłości.  

I najważniejsza lekcja mój biznes to moje decyzje, nawet jeśli są niezrozumiałe dla innych kieruję się swoim dobrem 😉 

  • Facebook
  • Pinterest
  • LinkedIn

Branża wirtualnych asystentek, a moja praca

Przez te dwa lata poznałam mnóstwo wspaniałych wirtualnych asystentek, a także dziewczyn, które są dopiero na początku swojej drogi jako wa. Nie byłoby to możliwe, gdybym nie pracowała zdalnie. Wszystkie rozmowy, czy wiadomości są bardzo fajnym plusem tej pracy.

Od jakiegoś czasu obserwuję znaczny wzrost osób, które zajmują się wirtualnym wsparciem i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. W wielu przedsiębiorcach rośnie świadomość tego, że istnieją wirtualne asystentki i że jest to dobry krok do rozwoju małych firm. Jednocześnie musimy pamiętać, że to my kształtujemy branżę, a wraz z nią wartości, którymi kierujemy się na co dzień.

To super, że tak wiele osób chce pracować zdalnie i teraz ma taką szansę. Chcę ten pomysł wspierać i pokazywać, że można w ten sposób działać.

Plany na dalsze lata 

Gdybym miała wybrać jedno słowo na kolejny rok działalności jako wirtualna asystentka, byłaby to optymalizacja. Optymalizacja procesów, standardów, działań w taki sposób, by jeszcze lepiej i sprawniej działać na co dzień. 

W 2020 Must-Have Asystentka będzie się rozwijać i optymalizować to, co się da, po to, by w 2021 zrealizować plan ekspansja 😉

P.S. Chcesz być na bieżąco? Dołącz do newslettera dla wirtualnych asystentek. Wystarczy, że podasz mi swój adres e-mail poniżej:

Pracuję jako wirtualna asystentka. Wdrażam w życie plany przedsiębiorczych Kobiet i pomagam osiągać ich zawodowe cele. Moja praca to nie tylko odhaczanie kolejnych zadań z listy. To przede wszystkim czynny udział w codziennym biznesie moich Klientek. Pokazuję, że praca wirtualnej asystentki może być fajnym sposobem na życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Share This